11 grudnia 2009 r.
Niemieckie
odznaczenie dla Burmistrza Polic
To było i jest wydarzenie o wymiarze
historycznym. Władysław Diakun -
Burmistrz Polic - został odznaczony Krzyżem Zasługi na Wstędze Orderu
Zasługi Republiki Federalnej Niemiec. Niewiele osób na Pomorzu
Zachodnim może poszczycić się takim wyróżnieniem. W naszej pamięci
pozostał moment odznaczenia Krzyżem Zasługi niedawno zmarłego śp.
ks. abp. M. Przykuckiego. Ale nie pamiętamy przypadku by podobne
wyróżnienie spotkało ojca gminy.
Za co Prezydent Niemiec odznaczył burmistrza Diakuna? Podczas okolicznościowej uroczystości wyjaśniał to obszernie (i to po polsku) niemiecki konsul honorowy z Gdańska - Joachim Bleicker. Gmina Police leży w pasie pogranicza. I od lat współpracuje z miastem Pasewalk oraz powiatem Uecker-Randow. Wzajemna pomoc, wymiana doświadczeń, liczne wspólne projekty inwestycyjne, społeczne i kulturalne, finansowane z funduszy UE, wspieranie współpracy środowiskowej to jeden obszar objęty rzetelnym patronatem polickiego Burmistrza. Gdyby tego patronatu nie było i gdyby nie był poparty długoletnimi zabiegami o jak najlepsze stosunki z niemieckimi samorządowcami (dziś często mające wymiar osobistych więzi i przyjaźni) - wielu szans nie zdołalibyśmy podjąć. Od Międzynarodowych Dni Polic, poprzez projekty oświatowe, sportowe i kulturalne, po wielkie inwestycje w rodzaju plaży w Trzebieży.
Jest
również
i
inna
przestrzeń
aktywności
odznaczonego,
która może nawet
silniej niż współpraca ekonomiczno-społeczna uzasadnia przyznanie
Krzyża Zasługi. Burmistrz Władysław Diakun wpisał w swój program
działania pracę nad tworzeniem i odtworzeniem korzeni naszej "Heimat".
I czyni to z powodzeniem.
Od
wielu
lat,
od
czasu
kiedy
objął
funkcję burmistrza (1998), wiele
wysiłku wkłada w nawiązanie i rozwój kontaktów z dawnymi mieszkańcami
obecnych polskich terenów. Kiedy zaczęli przyjeżdżać - byli już w
zacnym wieku, bo blisko osiemdziesiątki. Dziś są o dziesięć lat starsi
ale wciąż przyjeżdżają. Z racji wieku - wizyty nie byłyby dla nich
możliwe, gdyby nie bezpośrednia opieka burmistrza nad ich przebiegiem.
Sens tych spotkań jest bardzo doniosły i wybiegający w przyszłość.
Początkowo, jeszcze w minionym stuleciu, unaoczniały one możliwość i
wartość obustronego pojednania. Z biegiem lat nawiązały się więzi -
przyjacielskie, serdeczne, zażyłe. Dla Niemców czystą radością są
odwiedziny "rodzinnego kraju". Szczególnego i bardzo zasadnie
wyodrębnionego pojęcia, nazywanego słowem "Heimat". Ekwiwalentem
polskim są "rodzinne strony" i wyrażenie "krajan".
Dla Polaków, goszczących Niemców z grup reprezentujących środowisko
dawnych mieszkańców Pölitz, Jasenitz, Königsfelde i Wilhelmsdorf
(Polic, Jasienicy, NIekłończycy i Uniemyśla), a również z Neuendorf i
Zedlitzfelde (Przęsocina i Siedlic) - te wizyty są bezcenne w pełnym
znaczeniu słowa. Poza przyjemnością poznawania wielu ciekawych
osobowości, NIemcy, właśnie ci starzy, wiekowi, pozwalają wejrzeć
współczesnym w realia naszej "Heimat" sprzed lat 70 i więcej. Co
więcej, widząc z polskiej strony potrzebę, zainteresowanie i życzliwość
- czynią to z zaangażowaniem. Przywożą dokumenty, fotografie, drobne
przedmioty ocalone z przeszłości, a przede wszystkim opowiadają. Czasem
- i nie ma w tym zapewnieniu żadnej przesady - kilkanaście minut
rozmowy daje więcej niż nawet kilka miesięcy żmudnych badań. - Co w tym
miejscu było? Odpowiedź jest zawsze precyzyjna. Ci ludzie przecież tu
żyli, wiedzą i oczyma duszy widzą dawne czasy.
Bezpośrednie
kontakty
dawnych
i
obecnych
mieszkańców
Polic i Ziemi Polickiej
pozwalają wybudować pomost między "dawnemi a nowymi laty" i połączyć
odrębne tożsamości narodowe we wspólny rodowód wspólnej Heimat. Dzięki
wielopłaszczyznowej współpracy z wiekowymi dziś Niemcami i dzięki
dobrosąsiedzkim odniesieniom z Kreis Uecker-Randow (Powiatem
Uecker-Randow) powstała duchowa droga, pozwalająca wspólnie cieszyć się
750-leciem Polic. Ostatnio, latem 2009 r., został uzupełniony jej
jeszcze jeden istotny odcinek. Pani Hilde Kliche, dawna mieszkanka
Jasenitz wydała książkę "Treibsand" ("Ruchome piaski"), ukazującą dotąd
całkowicie nieznaną rzeczywistość. Realia codziennej egzystencji w
okresie istnienia tzw. Polickiej Enklawy (V 1945 - IX 1946). Pozycja, w
dwóch wersjach językowych, wydana nakładem Gminy Police we współpracy z
Instytutem Historycznym w Eberswalde zawiera wspomnienia Niemców
zmuszonych do życia pod radziecką okupacją tamtego czasu.
O tym wszystkim, o wzajemnych odniesieniach, współpracy historyczno-kulturalnej, przyjaźni i powstałych więzach, w trakcie uroczystości ku czci Władysława Diakuna, mówił Holger Kliche, starszy syn autorki, dyrektor wymienionego Instytutu. Mówca uwypuklił rolę jaką działalność polickiego Burmistrza ma - nawet nie tyle dla dwustronnego pojednania, bo przynajmniej na pograniczu ono już dawno nastąpiło - ale dla budowy płaszczyzny pozwalającej na wspólną pracę w zjednoczonej Europie. W ciepłych, serdecznych słowach Holger Kliche podziękował też Burmistrzowi za wszystkie "dary przyjaźni" świadczone przez Burmistrza i współczesnych policzan dawnym niemieckim mieszkańcom Polic i Ziemi Polickiej.
Uroczystość odznaczenia Władysława Diakuna
zamknęło wspólne, polsko-niemieckie spotkanie w holu Miejskiego Ośrodka
Kultury. Miało część oficjalną - przed Burmistrzem ustawiła się długa
kolejka osób z gratulacjami, a potem część towarzyską. Mimo wciąż
jeszcze obecnej bariery językowej - trwała nad podziw długo.
yak
W prawej szpalcie zamieściliśmy odsyłacze do
tekstu przemówienia W. Diakuna, wygłoszonego po wypowiedzi konsula oraz
do kilku zdjęć.
